Jestem wnukiem wspaniałego majsterkowicza, tzw złotej rączki. Do dziadka ciągle przychodzili znajomi, sąsiedzi z zepsutymi różnymi urządzeniami.

Od szczeniaka patrzyłem, więc jak wymienić oprawkę w lampce, przewinąć wirnik w młynku do kawy, zrobić selenowy prostownik do ładowania akumulatora.

Nie tylko wiele się wtedy nauczyłem, ale też zaraziłem się tym technicznym bakcylem.

Zaraz potem przyszła fascynacja łącznością radiową.